Po pustyni na dwóch kółkach, czyli rowerowa wycieczka do ruin Pukara de Quitor i Doliny Księżycowej

Po pustyni na dwóch kółkach, czyli rowerowa wycieczka do ruin Pukara de Quitor i Doliny Księżycowej

Były ruiny i ostre słońce, spękana ziemia i widoki na wulkany, solna jaskinia i zachód słońca z wydmy. Zabieramy Was dziś na rowerowe zwiedzanie ruin w Pukara de Quitor i do widokowej Doliny Księżycowej.

Vamos?

Jako zwolennicy organizowania sobie wycieczek po swojemu, postawiliśmy na rowerowy trip do miejsc najbliżej położonych od San Pedro i najlepiej dostępnych dla jednośladów. Był to już nasz drugi dzień w miasteczku i ze względu na problem z pierwszym kempingiem i koniecznością przenosin na inny, w drogę wyruszyliśmy dopiero w południe. Słońce grzało już niemiłosiernie, a ciążące w plecaku zapasy wody szybko zmniejszały swoją objętośc.

Naszą rowerową przygodę z Atacamą, rozpoczęliśmy od odwiedzenia oddalonych o 3km od San Pedro ruin Pukara de Quitor (ok.20-30min.). Droga jest w miarę prosta i oznaczona na mapce, którą dostaje każdy przy wypożyczeniu rowerów. Jest natomiast piaszczysta (czasem ciężko było przejechac pedałując) i przebiega wzdłuż rzeki San Pedro. Wzgórze Quitor położone jest w Kordylierze Solnej. Na nim to właśnie, w .X w. rdzenne ludy Atacameños  zbudowały pierwsze tarasy i fortecę. W późniejszych czasach Pukara wpadła jednak w posiadanie Inków, a finalnie w konkwistę Hiszpanów. Co możemy zobaczyc dziś wspinając się na wzgórze?

Pozostałości tarasów

resztki kamiennych budowli,

rzeźbione w skałach głowy,

a wszystko to z widokiem na wulkany,

oazę położoną przy rzece i miasteczko San Pedro,

oraz Dolinę Śmierci.

Praktycznie: rower zostawiamy zapięty w stojaku na zadaszonym rowerowym parkingu,  ulokowanym pod wejściem. Miejscem opiekuje się lokalna społecznośc, a wstęp jest płatny (obecnie 3.000 CLP/os dla turystów chilijskich i 5.000 CLP dla zagranicznych). W kompleksie jest budynek z restauracją i toalety.
Rada: Zabierzcie duuuużo wody, chocby nie wiem jak ciążyła w plecaku!

Pukara zabiera nam dośc sporo czasu, do Doliny Księżycowej startujemy więc dopiero ok.17. Mamy nadzieję zdążyc na zachód słońca.. Tniemy przez skamieniałe drogi na drugi koniec San Pedro, a do doliny mamy jakieś 6km. Z wysuszonymy językami na brodzie, czerwoni od jazdy, docieramy do bram wstępu. Ufff... zdążyliśmy. Pierwszym punktem wizyty jest oddalona o kolejne 2km jaskinia solna. Jesteśmy chyba na dziś ostatnimi rowerzystami na drodze Do...Prowadzi nas szutrowa droga, wokół przestrzeń, kamienie, gdzieniegdzie solne naloty..... i ten okropny wiatr, który nie mając o co się tu rozbijac, wybiera nas jako przeszkody na swojej drodze.  I dmucha, i dmie prosto w naszym kierunku, a my pod jego naporem, wciskając gaz w pedały, praktycznie stoimy w miejscu...spinningu nam się zachciało na środku pustyni...

Ledwo żywi docieramy po dłuugich 40minutach do jaskini solnej. Chwilowy odpoczynek dla naszych już obolałych tyłeczków, za to kolejna gimnastyka w grocie. Bo żeby ją przejśc czasem trzeba wykonac niezłe wygibasy.

Czas nas goni, gonimy zatem i my na Wielką Wydmę. Słońce powoli już zachodzi...Parkujemy nasze pojazdy i prawie biegiem docieramy na górę, by w blasku ostatnich promieni podziwiac widok na dolinę, pokrytą solą, niczym świeżym śniegiem i na znajdującą się w oddali geologiczną formację, zwaną amfiteatrem. Dziś już nie dotrzemy do amfiteatru, ani do ulokowanej na końcu trasy formacji skalnej Trzy Maryje (Tres Marias). Dolina Księżycowa do powtórki.

Zaraz po zachodzie, strażnicy zaczynają wypraszac wszystkich na dół. Mamy szczęście załapac się z nimi na podwózkę do bram parku. Potem, już w nocnej aurze i z milionami gwiazd, których przy zachmurzonym niebie nie dane było nam podziwiac w całej okazałości dowlekamy się do San Pedro. Oddajemy rowery i z myślą o pierwszym prawdziwym posiłku tego dnia, wracamy na kemping... Sytuację zastajemy jednak niezbyt ciekawą...oto nasz namiot przy tym silnym popołudniowym wietrze sobie pofrunął i połamał jeden ze stelaży. Zanim więc prysznic, jedzenie i sen, to szybkie reparacje drutami przy świetle latarki.. Namiot ocalony, można odpoczywac, bo jutro pobudka o 6 i laguny i flamingi!

Praktycznie: Trasa z San Pedro do Doliny Księżycowej to ok.6km, w samej już dolinie kolejne 10km (do ostatniego punktu – Trzech Maryi). Łączna trasa zatem to ok.16km, która nie należy do najłatwiejszych, przynajmniej dla cyklistów- amatorów. Suche potwietrze i mocny wiatr to jedne z nieprzyjaznych warunków, które skutecznie mogą Wam odebrac frajdę z wycieczki. Do tego liczne podjazdy tworzą drogę bardziej wymagającą.

Dolina również zarządzana jest przez jedną z lokalnych społeczności a wstęp płatny:

2.500 CLP rano

3.000 CLP – po południu (cena wzrasta kosztem zachodu słońca?)

Rada: wysmarujcie się kremem przeciwsłonecznym, wyrzuccie wszystko niepotrzebne z plecaka, za to wpakujcie butle z wodą i ciepłą bluzę, jeśli wybieracie się na wieczór (wraz z zachodem bardzo szybko się ochładza).

Przede wszystkim wyruszcie w drogę wcześnie rano, a najlepiej na samą dolinę zarezerwujcie sobie cały dzień. Wtedy na spokojnie możecie podziwiac widoki i stopniowac wysiłek, robiąc przerwy.

Rowerem, czy jednak wycieczka?

W San Pedro jest cała masa biur wypożyczających rowery. Ceny wahają się od 3.500 CLP-5.000 CLP/pół dnia. Bądźcie ostrożni, bo czasem cena oferowana Wam przed wejściem do biura jest inna niż ta, którą ostatecznie przyjdzie Wam zapłacic ( bo, że niby wybraliśmy lepszy rower?). Sprawdźcie też dokładnie sprzęt, a przede wszystkim siodełka (od naszych niewygodnych po 2h jechaliśmy już tylko na stojąco), hamulce, przerzutki i oświetlenie. Powinniście też dostac kask, kamizelkę odblaskową, kit do naprawy i mapę.

Do Pukara de Quitor nie wybralibyśmy się wycieczką (chyba, że naszym /wypożyczonym autem). Jest blisko i da się spokojnie zrobic rowerem w ok. 3-4h (w zależności kto i ile na ruiny przeznaczy).

Dolina Księżycowa?

Hmm...biorąc pod uwagę, że najniższa cena za wycieczkę zorganizowaną do tego miejsca to 10.000 CLP/os., a za całodzienne wynajęcie roweru ok.7.000 CLP/os , to różnica nie jest wielka. Z biurem, albo swoim/pożyczonym autem: wygodnie, nie zmęczysz się i zobaczysz wszystko. No ale nie będzie znowu aż takiej frajdy....dlatego tu zależy, co kto lubi. Kluczem przy wyborze rowerowego zwiedzania doliny jest wyjazd o odpowiedniej porze i odpowiednie zaplanowanie dnia względem swoich sił i umiejętności.

Odwiedziliście już Dolinę Księżycową? Jakie są Wasze wrażenia?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

4 + 5 =

css.php